|
Klan Heroes of Sword (HoS) |
|
|
|
Wpisał: ruski2516
|
|
04.10.2006. |
Klan Heroes of Sword Klan HoS działa na bn od 10 Kwietnia 2006r. Gramy na SC LD EU,PVP PCL. Strona Klanu www.HoS-Clan.Info Oficjalna Historia Powstania Klanu:
Historia klanu HoS
Historia ta zaczela sie dawno temu w czasie niszczacej wojny demonów-slugusów diablo, a rasa ludzka... Pewnego wieczora grupa przyjaciól natknela sie w ciemnym, zamglonym lesie na 8 zakapturzonych rycerzy we mgle, w czarnych togach, z opuszczonymi glowami, stojacych w rzedzie. Weseli, rozgadani przyjaciele staneli naprzeciwko nich nic nie mówiac. Stali w przerazeniu, sparalizowani tym spotkaniem.... Byli pewni, ze skoro sa tu tacy ludzie, to czekaja ich klopoty... w pewnym momencie jeden z przyjaciól dostrzegl dyskretny ruch w krzakach za nimi. Serce zabilo mu mocniej. Byl pewny ze to zasadzka, a jednak nie ruszyl sie z miejsca i zachowal zimna krew. Przyjaciele wyciagneli orez. Czarni rycerze podniesli glowy, takze wyciagajac bron, staneli w luzniejszym szeregu z mieczami polozonymi na ziemi, trzymajac je w jednej rece. Nastala chwila ciszy... wszyscy stali w bezruchu, czekajac na ruch przeciwnika. Jednemu z przyjaciól caly czas pamiec macila mysl o krzakach. „Czemu oni nie zaatakuja od tylu?? Moze to nie zasadzka, tylko jakis zwierz??”. W koncu jeden z rycerzy wykonal znaczacy i szybki ruch reki... Jeden czlowiek padl... Reszta, stojac w zdumieniu nie mogla pojac co sie stalo... Stali dalej... Nastepny Czarny Rycerz oparl miecz o drzewo, wyciagnal dziwny zwój z krypteksu. „Musi to byc cos niewiarygodnie cennego i poteznego, ze trzymal to w krypteksie o 15-sto literowym szyfrze”. Czarny Rycerz zaczal czytac zwój... Po chwili wokól zrobilo sie ciemno. Mgla sie zagescila i od Rycerza zaczelo byc intensywnie czerwone swiatlo. Cienka wiazka uderzyla w najblizszego przyjaciela Romualda- Kapitana druzyny przyjaciól. Przywódca wpadl w furie i rzucil sie z wielkim i przerazajacym krzykiem w kierunku rycerzy, stojacych dalej w bezruchu. Za nim po chwili rzucila sie reszta druzyny. Rozgorzala walka. Romuald w trakcie tego boju dostrzegl katem oka ruch w krzakach. Po paru sekundach wylonila sie z nich szóstka rycerzy w blyszczacych zbrojach, trzymajacych dlugie, potezne, dwureczne miecze. Walka ustala. Czarni Rycerze zadali smiertelny cios próbujacym walczyc czlonków przyjacielskiej druzyny. Tylko Romuald, najambitniejszy i zarazem najsilniejszy z calej grupy sam zaprzestal walki, odparowal cios Rycerza i przystapil do szóstki rycerzy. Zza nich z krzaków wylonil sie jakis czlowiek w ciemnoczerwonej todze, z jakims dziwnym zwojem w rekach... Rycerze rozstapili sie, aby dac pole do popisu swojemu magowi. Ten, przychylny do ich bezslownej prosby zrobil kilka kroków w przód, rozlozyl rece i zaczal wymawiac jakies niezrozumiale, skomplikowane zaklecie. W oczach Czarnych Rycerzy pojawil sie strach, prawdopodobnie znali skads ten dziwny czar. Po paru chwilach od Bialego Maga zaczelo bic niebieskie swiatlo, które jednoczesnie oslepilo Romualda. Rycerze w bialych zbrojach stali nieugieci. Gdy Romuald otworzyl oczy zobaczyl ze zdumieniem, iz po Czarnych Rycerzach nie pozostal nawet slad. Wtem jego uwage przykul przerazajacy widok zwlok przyjaciól. Nie mógl nic zrobic... Czul sie bezradny, slaby... Zwrócil sie do siedzacych rycerzy z podziekowaniami i prosba o pomoc- chcial dolaczyc do ich grupy... Rozmawial cala noc z rycerzami, poznawal ich zwyczaje, sluchal uwaznie kazdego zdania i zapisywal sobie je w pamieci. Ta grupa rycerzy to sa najemnicy, którzy postanowili podrózowac po swiecie i niszczyc zlo. Szescioro z nich bylo paladynami, siódmy zas byl ich mistrzem. Wyruszyli z oblezonej twierdzy, która na krótko przed jej opuszczeniem przez grupke najemników zostala skutecznie obroniona przed legionami demonów i nieumarlych, którzy nekali ja 20 lat. Wszyscy uczestnicy tej wyprawy wychowali sie wsród wojennego rzemiosla, wyrosli na prawych ludzi z honorem i zapalem do walki ze slugusami Diablo. Romuald bardzo chcial do nich dolaczyc. Rycerze odeszli na bok, naradzajac sie i uwaznie sluchajac kazdego slowa ich przywódcy. Po paru minutach wykladu przywódcy na temat rekrutów, bo bylo ich nazbyt wielu, postanowili postawic Romualda przed seria prób sprawdzajacych zarówno jego umiejetnosci bojowe, jak i spryt na polu bitwy i nie tylko. Próby byly bardzo trudne, dlugie i wymagajace nadzwyczaj wielkiego wysilku, silnej woli i prawego serca. Romuald ze byl bardzo ambitny i umial wladac swoim mieczem, doskonale przechodzil przez kazde wyzwanie postawione przez Bialych Rycerzy. Po wielu dniach ciezkich prób grupa rycerzy postanowila przyjac go na „okres próbny” sprawdzajacy jego umiejetnosci nie tylko w tym gronie, ale takze w walce z demonami. Romuald spedzil wiele godzin nad rozmyslaniami... Dreczyla go mysl o przyjaciolach, których stracil... Któregos dnia zapytal sie, jak oni w ogóle siebie nazywaja- nie uzyskal odpowiedzi. Najwyrazniej wprowadzil Rycerzy w zaklopotanie. Pomyslal- nie przytoczyli sobie zadnej nazwy, ani niczego?? Po chwili zapytal ponownie, jak sie zwie ich grupa... Cisza... Pomyslal- maja takie piekne miecze, tak finezyjnie sie nimi posluguja, wiec nazwa powinna miec jakies powiazanie z mieczem... Przez mysl przechodzilo mu wiele pomyslów... – Biale Ostrza... hmmm...-mysli sobie... podrapal sie po glowie- niee to nie bedzie to... Caly czas poswiecal tej mysli... „jakby nas tu nazwac...??” Przez cala podróz nie myslal o niczym innym, tylko o tym... Droga na szczescie nie byla zbytnio zasypana jakimis przeciwnosciami ani niczym... Pewnego ranka przy sniadaniu go oswiecilo. „WIEM!! Nasza druzyna, nasz klan bedzie sie nazywal BOHATEROWIE MIECZA!! (nasz klan Heroes of Sword- w skrócie Hos) Ta mysl, okazalo sie, ze przyprawila usmiech na twarzy czlonków klanu, a nawet samego lidera. Wszyscy jednoglosnie zgodzili sie przyjac taka nazwe. Od tego dnia mogli sie z duma nazywac „klanem Hos” |
|
|
|
Użytkownicy online |
|
Odwiedza nas 3 gości |
|